Avalon » Publicystyka » Artykuł

Recenzja komiksu - Strażnicy Galaktyki tom 1

Prawdopodobnie można powiedzieć, że wojenna zawierucha łączy ludzi.... i kosmitów. Naszym kosmicznym obrońcom nie jest dane odpocząć. Co więcej, okoliczności sprawiają, że stają się zgraną drużyną i raz jeszcze muszą nadstawiać kark aby ocalić galaktykę. Grupka istot postanawia strzec galaktyki i tym samym stają się Strażnikami Galaktyki.

Co jak co, ale w komiksach bohaterowie nie mogą liczyć na dłuższą chwilę spokoju. Zawsze coś... i zawsze to coś jest katastrofalnych rozmiarów. No dobra, nawet jeśli zagrożenie jest ciut mniejsze, w sensie samo zjawisko zagrożenia, to i tak może doprowadzić do sporych zniszczeń. Ale jakie by one nie były, to jest w galaktyce grupka istot, która postanowi im zapobiec. Po walce z falą Anihilacji oraz inwazją Phalanxów grupka weteranów łączy siły jako zespół. A kim są nasi dzielni wojacy? Ci z was, którzy czytali obie „Anihilacje” znają ich wszystkich, bowiem wśród członków drużyny znajdziemy Star-Lorda, Rocketa, Gamorę, Draxa, Adama Warlocka, jest też Quasar, Mantis, siedzący w doniczce Groot oraz Kosmo. Mieszanka iście wybuchowa. 

Najlepsze jest to, że nasi milusińscy mimo iż działają i ratują niewinnych mieszkańców kosmosu przed zagrożeniami... to jednak jeszcze nie ustalili jak się nazywają. A przecież marka jest istotna. Ponoć. A przynajmniej tak twierdzi pies-telepata. Co? Panie doktorze, naprawdę tak było! Ale poważnie... nasi milusińscy, wciąż nie otrząsnęli się po dwóch poprzednich wojnach i mimo że działają razem, to jeszcze nie do końca poukładali swoich relacji, co rodzi konflikty. Wygląda to trochę tak, że członkowie drużyny nie do końca sobie ufają, każdy działa w swój sposób i możemy odnieść wrażenie, że cała grupa jest sklejona na coś gorszego i mniej trwałego niż taśma klejąca. Czy nasi bohaterowie dogadają się i zaczną tworzyć dobry, zgrany zespół? No o tym to już musicie się przekonać sami.

Dan Abnett i Andy Lanning pisząc komiksy wchodzące w skład tego tomu zadbali o to, żeby znajomość obu „Anihilacji” nie była konieczna, aby się połapać kto i co. Więc komiks będzie zrozumiały dla nowych czytelników, którzy postanowili przeczytać o początkach Strażników Galaktyki. Jeśli czytaliście ich przygody z Marvel Now albo spodobały się wam ich przygody na srebrnym ekranie, to śmiało! Zapraszam! Trzeba przyznać, komiks nie jest tak poważny jak wspomniane „Anihilacje”, mamy tu humor i wydaje mi się, że Gunn robiąc swoich filmowych „Strażników” czerpał właśnie z tych komiksów.

Fabuła, która głównie składa się z różnych perypetii zespołu jest nieskomplikowana, scenarzyści odnaleźli coś, co można nazwać równowagą między typowym superhero a historią obyczajową. Więc znajdziemy tu nie tylko wybuchy i naparzanki ale też poczytamy o relacjach naszych Strażników. Szczególnie ciekawie prezentuje się relacja Kosmo-Rocket. W sumie to postać psa-telepaty od zawsze mnie bawiła. Dość intrygujący pomysł na postać. I na pewno ciekawie wygląda wspomniana relacja Kosmo-Rocket, bowiem nasz milusiński szop tymczasowo nie przebywa w towarzystwie Groota. Ale nie tylko Kosmo jest ciekawie pisany, wszyscy członkowie Strażników Galaktyki są pisani różnorodnie i ciekawie. Ich rozmowy miło się czyta i można się uśmiechnąć. Na pewno różnorodność postaci oraz wątków sprawi, że lektura tego – i miejmy nadzieję kolejnego – tomu sprawi wam przyjemność.

Warto wspomnieć o szacie graficznej tego komiksu. Ilustracje skupiają się na szczegółach a nie szerokich planach. Dzięki temu możemy podziwiać umiejętności takich rysowników jak Paul Pelettier, Brad Walker i Wes Craig. Osobiście najbardziej przypadły mi do gustu prace dwóch pierwszych artystów i powiem szczerze, że gdyby nie rozpiska, który co narysował to miałbym problemy z rozróżnieniem. Wes Craig też sobie dobrze radzi, ale jednak coś mi nie przypasowało w jego stylu. Rysunki są dynamiczne i pasują do całej akcji, która jest... no dynamiczna. Dobra, masło maślane ale przecież każdy wie o co chodzi. Kolejnym plusem – przynajmniej dla mnie – są ładnie nałożony kolory. I może wygląda to zbyt pstrokato, to jednak ja to kupuję. Taki dobór kolorów moim zdaniem pasuje do różnych zakątków kosmosu Marvela i zamieszkujących go kosmitów.

Bez wątpienia klasyczni „Strażnicy Galaktyki” przypadną do gustu nowym czytelnikom jak i tym, którzy znają ich z nowszych opowieści. Jest śmiesznie, jest poważnie, jest zagrożenie i jest bohaterstwo – czyli wszystko co powinno znaleźć się w kosmosie. Różnorodność głównych bohaterów pokazuje, że są bandą dziwadeł, ale takich dziwadeł co to chcą coś znaczyć i przede wszystkim, które chcą coś zmienić. Bardzo dobrze się bawiłem czytając ten komiks! Na plus również zasługuje wydanie: twarda oprawa i profesjonalne tłumaczenie. Egmont jak zwykle stanął na wysokości zadania.

Z niecierpliwością czekam na kolejny tom!

Dengar

Strażnicy Galaktyki tom 1
Scenarzysta: Dan Abnett, Andy Lanning
Ilustrator: Paul Pelletier, Brad Walker, Wes Craig
Tłumacz: Tomasz Sidorkiewicz
Liczba stron: 300
Cena z okładki: 89,99 zł

Avalon marvelcomics.pl jest nieoficjalną stroną poświęconą komiksom wydawnictwa Marvel.
Prawa autorskie do wszelkich postaci i grafiki - o ile nie napisano inaczej - należą do firmy Marvel i jej podmiotów.
Wszelkie materiały oryginalne © 2002-2020 Avalon marvelcomics.pl Kopiowanie tekstów bez zgody autorów jest zabronione.